Blox Sharllot z recenzjami.

Filmy, seriale, muzyka i książki widziane moimi oczami. Czyli to co dla mnie ważne. Zawiera spoilery!

Wpisy

  • środa, 18 września 2013
    • Sleepy Hollow 1x1 Pilot

       Jesienny sezon serialowy uważam za rozpoczęty. Już dawno nic nie oglądałam. Cieszę się jednak, że tym razem padło no nowy serial. Oczekiwałam go niecierpliwie, mając w pamięci film Tima Burtona, na którym się wychowałam. Powiem, że po chwili oglądania trochę się rozczarowałam. Dlaczego?

      Atmosfera jaką oczekiwałam się nie pojawiła. Za bardzo byłam nastawiona na mroczne podejście Burtona. Nie powiem jednak, że to źle. Bo w cale nie. Poniekąd się cieszę, że serial poszedł własną ścieżką. Oglądanie tego co już było nie jest moim marzeniem. Dlatego raduje się moja dusza. Jest przystojny Ichabod, ciekawa historia, trochę humoru, trochę strachu. Zapowiada się fantastycznie.

      Ichabod. Żołnierz Waszyngtona budzi się nagle w teraźniejszości. Jest zagubiony. Zwłaszcza, że dowiaduje się, iż jeździec bez głowy atakuje mieszkańców miasteczka. Musi się pogodzić z przeznaczeniem i stanąć do walki, mając u boku młodą panią szeryf. Nie jest to takie proste, kiedy nikt nie chce uwierzyć mu w jego zaskakującą historię. Na dodatek okazuje się, że między nim a jeźdźcem jest magiczne połączenie. Mając Biblię za wskazówkę stara się pokonać Apokalipsę (niczym bracia Winchester).

      Nawiązania do Supernatural aż biją po oczach. Jeszcze ciekawiej było, kiedy na ekranie pojawił się John Cho czyli Sulu ze Star Treka. Ogólnie aktorzy dosyć ciekawie się prezentują (zwłaszcza Tom Mison jako Ichabod Crane), myślę jednak, że stać ich na więcej. Nie lubię oceniać po pierwszych odcinkach, bo zazwyczaj jest to wprowadzenie i średnio odzwierciedla to resztę sezonu. Często jest to najsłabszy odcinek i mam nadzieję, że tym razem ta zasada się sprawdzi.

      8/10

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      środa, 18 września 2013 15:12
  • wtorek, 06 sierpnia 2013
    • Wolverine

       Jako fanka X-Menów, zwłaszcza Wolverine, nie mogłam sobie odmówić przyjemności podreptania do kina na najnowszy film. Nie nastawiałam się na wiele. Wolałam być mile zaskoczona filmem niż strasznie rozczarowana. Coś jednak mi wyszło. Nie byłam strasznie rozczarowana...

       Film okazał się być trochę nijaki. Jak dla mnie można by wyciąć sceny z Hugh Jackmanem i oglądałoby się to całkiem przyzwoicie bez całej tej opowieści. Chociaż te wspomnienia II wojny światowej kiedy Japończycy pozbawiali siebie życia były fajne. Dobra. Pomysł, by uratować żołnierza jest dobry. Jednak to, że chce się on odwdzięczyć po wielu latach tym, że chce zabrać Wolverinowi nieśmiertelność już nie. Mogło by być więcej scen w Ameryce. Te oglądało się mi jakoś lepiej.

      Czy było coś fajnego? Najlepsza była scena po napisach. Oprócz tego Wolverine na motorze. To zawsze miło zobaczyć. Sceny walki też całkiem spoko, pomijając tą całkiem przesadzoną na dachu rozpędzonego pociągu. Tu zaczęłam się śmiać, nie mogłam się opanować. Na Hugh też się fajnie patrzy jako Wolverine, chociaż uważam, że jak był mniej napakowany był lepszy. Pomysł na pozbawienie Wolverine regeneracji też dość trafiony, ale dość sprawnie zostało to cofnięte. Postacie kobiece były mi w sumie dość obojętne. Co prawda Yukio była bardzo barwna ale to tyle. Więcej było tych złych rzeczy.

      Viper bardzo mnie denerwowała. Wiem, że pewnie było takie jej przeznaczenie, ale już na prawdę nie miałam ochoty na nią patrzeć. Koniec, czyli potwór z adamentium i jego właściciel było tak beznadziejne, że aż boli. Już na początku filmu nachyliłam się do przyjaciółki i zgadłam kto był złolem. W cale się nie zdziwiłam, kiedy okazało się, że się nie pomyliłam. Ogólnie też lubię patrzeć na walki Chińczyków/Japończyków jednak już w połowie miałam dość. Will Yun Lee miał do zagrania postać, która jakby nie wiedziała, po której stronie ma stanąć. A! I wstawki z Jane! Nie toleruję tej kobiety, dlatego jakoś strasznie mnie one denerwowały. Tu kocha się z jedną, ale widzi Jane. Wiem, że ją kochał, i że ją zabił... Dobra, dobra, ale dajcie już z nią spokój. Wszystko strasznie było naciągane. Może trochę przesadzam, ale dość to było dziwne. A już jak Viper ściągała z siebie skórę... no to mnie odrzuciło całkiem. Mam też problem z tym całym stworem z adamentium. Jak oni go zrobili? I czy jak spadł, to on tam leży? Jest niezniszczalny chyba, prawda? Czyli każdy może sobie go odszukać i użyć?

      Po wyjściu z kina po raz pierwszy w życiu nie czułam takiej miłej ekscytacji. Rozczarowanie do tej pory mi towarzyszy. Może jak spokojnie zobaczę po raz drugi, podejdę do tego inaczej?

      7/10

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 sierpnia 2013 18:38
  • sobota, 03 sierpnia 2013
    • End of Watch

      Dawno nic nie pisałam. Jakoś nie ma natchnienia. Żadna z rzeczy, które oglądałam, czy to seriale (Hannibal, American Horror Story Asylum) czy filmy (Wolverine, Zjadacz Grzechów czy Third Star) nie wzbudziły u mnie wewnętrznej potrzeby opisania.

      Jak coś oglądam, to oglądam to całą sobą. Wiąże się z problemami z oddychaniem (jakoś astma musi się ujawniać). Widać za bardzo wczuwam się w atmosferę. Jednak nie zawsze tak to się kończy. Po tym jednak wiem, czy coś zrobiło na mnie wrażenie. I właśnie to ostatnio mi się przytrafiło przy oglądaniu filmu Davida Ayera- End Of Watch. Już dawno miałam to obejrzeć, jako, że fanką Jake Gyllenhaala jestem. Film sobie czekał i czekał a ja jakoś zawsze to odkładałam. Dopiero teraz jakoś mi się wspomniało. I nie żałuję.

      Film podchodzi dość ciekawie do ukazania pracy w policji. Główni bohaterowie- dwaj partnerzy z policji patrolują razem ulicę. Ulice, gdzie działają gangi. Brian (Jake) wszędzie ze sobą nosi kamerę, dzięki czemu połowa ujęć jest właśnie z tej perspektywy. Oprócz tego obaj policjanci mają przymocowane do mundurów miniaturowe kamerki, co nadaje filmu autentyczny wydźwięk. Autor starał się jak najbardziej realnie odzwierciedlić pracę tej służby. To co widzimy często jest dość drastyczne. Mamy sceny, gdzie znajdują ludzi przyszykowanych do handlu żywym towarem. Mamy zbiorową mogiłę w domu czy znęcanie się nad dziećmi.

      (No tak. Scena wesela Briana. Powaliła mnie na łopatki. Oddaje jak bardzo policjanci są zwykłymi ludzi, którzy chcą normalnego życia. Szczęścia. Oddaje też jak bardzo "normalni" są bohaterowie. Oczywiście w pozytywnym sensie.)

      Bohaterowie sprawiają wrażenie "dużych dzieci". Życie jest dla nich zabawą. Jednak jeżeli trzeba, potrafią się poświęcić. Zdarza się, że to co widzą ich przerasta. Jednako film nie kończy się tylko na ich pracy. Obaj bohaterowie są dla siebie jak bracia. Dlatego wspólnie spędzają uroczystości. Jesteśmy świadkami narodzin dziecka Mike (Michaela Pena) czy ślubu Briana. Ich więzi są ogromne. Są dla siebie w stanie zrobić dosłownie wszystko. I to czuć. Przez cały film. Atmosfera jest bardzo przyjazna a film sam w sobie czasami jest śmieszny. Wynika to jednak z tego, że bohaterowie są kawalarzami. Ogólnie film jest dosyć poważnie potraktowany. Na prawdę dość trudno to określić, ale ogląda się świetnie.

      Postacie są zagrane wyśmienicie. Jake Gyllenhaal czy Michael Pena spisali się wspaniale. Ogląda się nie aktorów, a prawdziwie wykreowane postacie. Czujemy się, jakbyśmy siedzieli tuż obok nich w radiowozie. Film skupia się głównie na ich postaciach, dlatego aktorzy musieli dać z siebie wszystko.

      Produkcja okazała się strzałem w dziesiątkę. Pod koniec siedziałam z zapartym tchem, czekając jak zakończy się akcja. Kiedy napięcie spada, następuje zakończenie. Oczywiście płakałam, bo jakżeby inaczej. Jednak reżyser zaprezentował coś jeszcze. Kiedy jesteśmy pewni, że już koniec, ocieramy łzy, jest scena, bardzo oderwana od tego co widzimy wcześniej. Scena, która mimo bólu jaki przeżyliśmy, sprawia, że na ustach pojawia się uśmiech. Ta scena rozbiła mnie najmocniej. Zaprezentowała przyjaźń jaka panowała między tymi policjantami. Ta scena boli najbardziej.

      9/10

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      sobota, 03 sierpnia 2013 00:13
  • czwartek, 04 lipca 2013
    • Broadchurch 1x1-1x8

       Serial z moim ukochanym Davidem Tennantem. Tak dawno go nie oglądałam. Piękne czasy, kiedy był Doctorem minęły, chociaż w najbliższym odcinku na 50tą rocznicę się pojawi (ku radości mojej i fanów. Chyba tak na otarcie łez po wiadomości, że Matt odchodzi). Więc kiedy okazało się, że wychodzi Broadchurch bardzo się ucieszyłam. Zwłaszcza, że gra tam jeszcze Arthur Darvill, który również grał w Doctorze. Oprócz tego jeszcze David Bradley (tak bardzo chciałam go oglądać po tym co jego postać zrobiła w Grze o Tron, że na prawdę...). Poza tym serial zebrał świetne recenzje.

      Serial kręci się wokół jednego wątku. Na plaży został znaleziony martwy chłopak. Teraz całe miasteczko żyje tylko tym. W sumie z jednej strony fajnie mieć oparcie w tylu osobach, jednak z drugiej, wszyscy Cię znają, obgadują i w ogóle. Może to i ciekawa zmiana, kiedy cały czas mamy do czynienia z jedną sprawą. Mnie jednak to trochę nudziło. Akcja opierała się jedynie na dyskusjach, rozmowach z podejrzanymi itp. Nie mówię, że nie było ciekawe, ale na pewno nużące. Wolałabym oglądać jak coś się dzieje. Przyznam, że i David i Olivia spisali się świetnie. Na prawdę są boskimi aktorami. Strasznie miło mi się też patrzyło właśnie na Arthura. Zwłaszcza, że grał księdza.

      Oglądając, każdy sam szuka mordercy. Powiem, że trochę mnie zaskoczyli. Zgadłam dopiero pod koniec 7 odcinka. Jeżeli mogę coś podpowiedzieć, to nikomu nie warto ufać. Każdy może być winny. Ten serial bardzo nam sugeruje różne rzeczy. Ale nie można na to zwracać uwagi. Świetnie bawią się tym, że wiedzą mniej więcej, jak będą kombinować widzowie. I starają się nas skonfundować.

      Ogólnie, serial jest dobry, jednak jak pisałam, bardziej to jest chodzenie w kółko i szukanie nowych informacji, przesłuchiwanie świadków niż wartka i dynamiczna akcja.

      7/10

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 lipca 2013 23:52

Kalendarz

Sierpień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny