Blox Sharllot z recenzjami.

Filmy, seriale, muzyka i książki widziane moimi oczami. Czyli to co dla mnie ważne. Zawiera spoilery!

Wpisy

  • niedziela, 19 maja 2013
    • 100 filmów, czyli co ogląda (lub nie) Sharllot

       Na Facebooku powstała zabawa, polegająca na wstawianiu codziennie jednego filmu. Ale, że jest to męczące, Zwierz postanowił trochę zmienić zasady i podzielił się swoją listą TU i TU. Zachęcał przy okazji do dzielenia się swoimi listami. I chociaż miałam zrobić sobie jeszcze tydzień wolnego od bloga, by pokończyć wszystkie matury (ostatnia dopiero 24 maja), jednak notka okazała się bardzo kusząca. Dlatego znalazłam chwilę czasu i oto jest!

       

      Day 01: Ostatni film jaki widziałeś w kinie: Iron Man 3 (pisałam o tym notkę wcześniej)


      Day 02: Film z roku twojego urodzenia: Leon Zawodowiec (bardzo kocham ten film, ale nie zdawałam sobie sprawy, że jest moim równolatkiem)


      Day 03: Film, który obecnie chcesz obejrzeć: Star Trek Into Darkness (czekam na to niecierpliwie.)


      Day 04:Film wypuszczony kiedy miałeś dziesięć lat: Ja w środku tańczę, (film z James McAvoyem, który jeździ na wózku. Film niezmiernie mnie wzruszył)


      Day 05: Film, który widziałeś ze swoimi rodzicami: Ruiny (to ostatnie co razem oglądaliśmy, całkiem niedawno. Film dość dziwny)


      Day 06: Jeden z pierwszych filmów jakie widziałeś w kinie: Harry Potter i Kamień Filozoficzny (pierwszy film jaki widziałam w kinie. To było dla mnie niesamowite wrażenie)


      Day 07:Film, który nie ma Sequela a powinien: nie wiem (mogłabym wymienić mnóstwo, które nie powinny).


      Day 08: Ostatni film, który widziałeś: Mój Przyjaciel Delfin (pierwsze co leciało w telewizji, mam maturę więc oglądam co dają, by się nie uczyć)


      Day 09:Twój ulubiony film animowany: Ratatuj (oglądałam miliony razy i dalej mogę)


      Day 10:Doskonały film z lat 80: Indiana Jones i Ostatnia Krucjata (kocham Indiane a ta część jest moją nukochaną)


      Day 11: Film, w którym występuje ktoś kto ci się podoba: Avengers (podkradłam Zwierzowi, ale mam podobne zdanie. Ktoś tam jest)


      Day 12:Film rozgrywający się w kraju twojego zamieszkania: Pianista (zawsze mocno mnie porusza ta historia)


      Day 13:Doskonały film z lat 70: Wejście Smoka (okazuje się, że widziałam większość polskich filmów z lat 70, za to z zagranicznych znalazłam niewiele. Najlepszy to właśnie Wejście Smoka. Lubię filmy z Bruce Lee)


      Day 14:Jeden z twoich ulubionych filmów: Incepcja (mój ulubiony)


      Day 15:Film, który właściwie możesz cytować słowo po słowie: Mroczny Rycerz (Batman i Joker)


      Day 16:film, który miał znakomity trailer, ale sam był do niczego: Iron Man 2 (nie przepadam za częścią 2)


      Day 17:  Film, który lubisz ale twój przyjaciel nie: Rambo (i wszystkie tego typu filmy)


      Day 18:Film, który sprawił, że płakałeś : Zielona Mila (zawsze na tym płaczę)


      Day 19:Film, o którym sądzisz, że był zupełnie beznadziejny: Zmierzch część 2 i kolejne


      Day 20:Film w którym występuje ktoś, kogo znasz przede wszystkim jako piosenkarza: 8 Mila (z Eminemem i świetną muzyką)


      Day 21: Film ze słabym aktorem/aktorką: Bracia (film mi się podobał, ale uważam, że Tobey Maguire nie jest najlepszym aktorem)


      Day 22: Film, który trwa ponad dwie godziny: Hobbit (2 godziny i 49 minut a i tak się zdziwiłam, że się skończyło)


      Day 23:Film, który uważasz za naprawdę śmieszny: Godziny szczytu 3 (z tatą zawsze płaczemy ze śmiechu, mimo, że nie jest to film najwyższych lotów)


      Day 24: Doskonały film z lat 90: Szósty zmysł (się trochę zdziwiłam na koniec)


      Day 25: Dobry film oparty na prawdziwej historii: Nietykalni (dla mnie mistrzowski)


      Day 26:Film, który jak się wydaje widzieli wszyscy oprócz ciebie: Step Up (mam takie wrażenie, z resztą wszystkie filmy romantyczne się tu wliczają)


      Day 27:Straszny film: Zmierzch, to dopiero horror. Ale tak na serio to Kobieta w Czerni (przestraszyłam się ja i przy okazji wystraszyłam przyjaciółki)


      Day 28: Film, który nie powinien mieć kontynuacji: Kac Vegas (1 była fajna ale im dalej tym gorzej)


      Day 29:Doskonały film z pierwszej dekady XXI wieku: Moon (widziałam w kinie na maratonie i było wspaniale)


      Day 30:Doskonały stary film: Goldfinger (1964r. zalicza się? Bond zawsze dobry)


      Day 31:Film, o którym twoim zdaniem większość osób zapomniała: Imię Róży (sama zapomniałam dopóki mi rozszerzona matura z polskiego nie przypomniała. A uwielbiam)


      Day 32:Film rozgrywający się w przyszłości: Powrót do przyszłości II (moje dzieciństwo)


      Day 33:Film, wypuszczony w tym roku: Szklana Pułapka 5 (właśnie się przymierzam do oglądania)


      Day 34: film rozgrywający się na morzu: Piraci z Karaibów (nic innego nie przyszło mi do głowy)


      Day 35: Film z numerem w tytule: 24 Hour Party People (film z Johnem Simmem o początkach Joy Division)


      Day 36: Musical, który widziałeś :Nędznicy (nie wiele tego typu filmów oglądałam)


      Day 37:Film ze znakomitą ścieżką dźwiękową: Donie Darko (najlepszy soundtrack ever)


      Day 38: Film z dobra okładką DVD: Incepcja (trójwymiarowa, ostatnio widziałam, tak mi się przypomniało)


      Day 39:Film, który widziałeś mnóstwo razy: Harry Potter (niezliczona ilość razy)


      Day 40:Dobry film, którego nie pokazywali w kinach: United (lubię ten film nie tylko ze względu na Davida Tennanta ale również na tragiczną historie Manchester United w tle)


      Day 41:Film wyświetlany obecnie w kinach który chcesz zobaczyć: Imagine? (Zwierz chwalił, chociaż nie lubię polskich filmów, nic innego nie rzuciło mi się w oczy).


      Day 42:Film wyświetlany obecnie w kinach którego nie masz zamiaru zobaczyć: Oszukane (jak wyżej, nie lubię polskich filmów)


      Day 43: Film o którym sądzisz że jest przeceniany: Titanic (nie mogę na to patrzeć)


      Day 44:Film, który lubisz choć ludzie się tego po tobie nie spodziewają: Jazda na krawędzi (film dokumentalny o wyścigach motocyklowych na wyspie Man. Ubóstwiam wręcz)


      Day 45:Dobry film Sf: Zapowiedź (całkiem fajny)


      Day 46 Film z beznadziejnymi efektami specjalnymi: Tajemnica Stonehenge (to było straszne)


      Day 47:film, którego jeszcze nie ma na ekranach, a który chcesz zobaczyć: Only Lovers left Alive (Tom jako wampir. Tylko zobaczyłam krótki fragment i nie mogę się doczekać!)


      Day 48:Dobry film Świąteczny: Pasja (na święta wielkanocne)


      Day 49:film, w którym występuje któryś z twoich ulubionych aktorów/aktorek: Tajemnica Brokeback Mountain (jeden z najukochańszych filmów. Heath Ledger i Jake Gyllenhaal)

       

      Day 50:Film w którym zwierzę odgrywa główną rolę: Opowieści z Narnii (powiedzmy, że Aslan jest główną postacią)


      Day 51:Film, który jest remake’m: Batman początek (tyle tych Batmanów było i podobno mają być kolejne)


      Day 52: Film w którym występuje zmarły już aktor: Patriota (bo Heath Ledger jest moim ukochanym aktorem i mogłabym wymienić wszystkie)


      Day 53: Film z doskonałym cytatem: Memento ("Wszyscy potrzebujemy wspomnień, bo one przypominają nam kim jesteśmy" )


      Day 54:Doskonały czaro-biały film: Jak rozpętałem II wojnę światową (jest już wersja kolorowa, ale czarno-biały film pamiętam)


      Day 55:Film, który cię nieco skonfundował: Donnie Darko (do tej pory na mnie działa)


      Day 56:Dobry film Wojenny:  Byliśmy żołnierzami (zrobił na mnie ogromne wrażenie)


      Day 57 Film, który pojawił się w kinach kiedy miałeś pięć lat: Human Trafiic (znów z Johnem Simmem tym razem o narkotykach)


      Day 58:Film, o którym wcześniej wspomniała inna osoba bawiąca się w tą grę: Zwierz wspomniał o Zbrodni i Karze z BBC z Johnem Simmem (poluje na to już tak długo, chyba wybiorę się po to do Empiku)


      Day 59:Film, który jest dobry ale zawiódł cię zakończeniem: Kod nieśmiertelności (całkiem dobry ale dlaczego on na końcu ma normalne życie? Nie jestem fanką dobrych zakończeń)


      Day 60:Przypadkowy film: Parnassus (bo wisi nade mną ulotka z tego filmu i jest tam heath Ledger)


      Day 61:  Film, który twoim zdaniem jest niedoceniany: Hawking (film znany tak małej ilości osób a całkiem dobry)


      Day 62:Dobry film dla dzieci: Merida Waleczna (ostatnio oglądałam i bardzo mi się spodobał)


      Day 63:Dziwny Film: Mechanik (to dopiero dziwny film! I jeszcze przeraźliwie chudy Christian Bale)


      Day 64:Film, który cię nudzi: Biblioterkarz (mój tata ciągle to ogląda...)


      Day 65: Film, który lubią twoi przyjaciele ale nie ty: Titanic (ale to już pisałam)


      Day 66: film, który byłby dobry z innym aktorem lub aktorką: Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka (jakby dalej rolę Evelyn grała Rachel Weisz może byłoby lepiej, ale rozumiem, dlaczego jej nie wybrała)


      Day 67:Stary film, który powinno się nakręcić jeszcze raz: nie wiem (bardzo trudne pytanie, nie widziałam zbyt wiele starszych filmów)


      Day 68:Film, którego nie widziałeś ale wiesz że go nie lubisz: Efekt Motyla 3 (Jedynka była bardzo dobra, ale dwójka koszmarna. Trzeciej nie zamierzam oglądać)


      Day 69:Film ze smutnym zakończeniem: Chłopiec w Pasiastej piżamie (film o obozie koncentracyjnym, a koniec przygnębiający)


      Day 70:  Film z doskonałym zwrotem akcji pod koniec: Prestiż (nigdy się nie spodziewałam tego, jak to się rozwiązało)


      Day 71:Dobry film zakwalifikowany jako chic-flic: nie mam pojęcia! Poszukałam w internecie i nie widziałam prawie żadnego, za to pojawiła się Zakochana Złośnica (to widziałam. Fajnie się ogląda)


      Day 72: Film z bardzo śmieszną sceną: Ilu miałaś facetów? (jednak widziałam coś dla kobiet. Film był trochę dziwny, ale się uśmiałam nieźle. Dla mnie śmieszną sceną była każda, w której pojawiał się jakiś aktor, którego uwielbiam)


      Day 73: Film, w którym główny bohater jest przeciwnej płci co ty:Trzynasty wojownik (Antonio Banderas chyba jest innej płci niż ja)


      Day 74:Dobry film, który jest częścią trylogii lub serii: Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia (1 część i dla mnie najlepsza z powodu kolorystyki)


      Day 75: Dobry film  dla facetów: Śmierć nadejdzie jutro (Bond jest przeznaczony dla mężczyzn, ale to znaczy, że jestem mężczyzną)


      Day 76:Film, o którym myślałeś że będzie beznadziejny a okazało się inaczej: Labirynt Fauna (nie spodziewałam się, że to będzie tak ciekawy film)


      Day 77:Dobra Komedia Romantyczna: Cztery wesela i pogrzeb (mam nadzieję, ze to ostatnia taka kategoria, bo skończyły mi się filmy romantyczne)


      Day 78 Film pełen akcji: Łzy Słońca (ciekawy film)


      Day 79 Film, który widziałeś ze swoja byłą dziewczyną/ chłopakiem : kategoria nie dla mnie. Jeszcze nie zaznałam takiej radości


      Day 80:Film w którym główny bohater/bohaterka ma inny kolor skóry niż ty:  Złote Dziecko (Eddie Murphy w filmie, na którym się wychowałam)


      Day 81:Doskonały film brytyjski: Parked (jakoś tak mi przyszło do głowy.)


      Day 82:Doskonały film Disneya: Król Lew (uwielbiam)


      Day 83:Film wypuszczony w tym samym roku co ostatni film wspomniany na stronie wyzwania: Rozmowy z Innymi Kobietami 2005 rok wiec Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej (niby wojenny a nie całkiem)


      Day 84:Film który pojawił się na ekranach kiedy miałeś 15 lat: X-Men Geneza: Wolverine (Wolverine, mój ulubiony X-Men)


      Day 85: Film w którym występuje aktorka/aktor urodzona w tym samym roku co ty:  Pokuta (Saoirse Ronan jest w moim wieku)


      Day 86:Film rozgrywający się ponad 100 lat temu: Wehikuł Czasu (akcja dzieje się w 1899 więc jest nawet 200)


      Day 87 Film, w którym występuje Eddie Murphy: Gliniarz z Beverly Hills (wcześniej pisałam o Złotym Dziecku)


      Day 88: Film w którym występuje Arnold Schwarzenegger: Niezniszczalni (całkiem znośny film i gra tam cały zestaw aktorów znanych mi z dzieciństwa)


      Day 89:Film na Halloween: Jeździec bez głowy (myślę, że pasuje)


      Day 90:Film animowany ale nie z wytwórni Disney ’a: Anastazja (podobnie jak Zwierz, uwielbiam Anastazję.)


      Day 91:Komedia, która nie była zabawna: Głupi i Głupszy (nie zbyt trafione)


      Day 92:Pierwszy film, który znalazłeś dziś w programie telewizyjnym: Nieznajomi (nie znam)


      Day 93:Fim, który posiadasz ale go nie widziałeś: Królowie Dogtown (czeka na po-maturze)


      Day 94: Film, który jak przypuszczasz miał niewielu widzów: Einstein i Eddington (myślę, że w Polsce nie przepada się za takimi filmami)


      Day 95: Film z Tomem Hanksem: Szeregowiec Ryan (dobry film)


      Day 96: Ostatni film aktora/Aktorki: Królowa Potępionych (Aaliyah zginęła w katastrofie samolotowej, nie zdążyła dograć dźwięku do filmu, zastąpił ją jej brat)


      Day 97: Pierwszy film aktora/aktorki: Więzy miłości (David Tennant pojawia się na chwilę jako pijany student nie wiedząc, że rozmawia ze swoją przeszłą wersją Doctora)


      Day 98: Film, który był za długi: Labirynt (mogę to tu wczepić? W sumie to mini serial ale tak mi się dłużył jak nic innego)


      Day 99:Film tylko z kilkoma postaciami: Traffic Warden (krótkometrażowy film z Davidem Tennantem)

      Day 100: Ukończyłeś wyzwanie więc wrzuć link do filmiku z dowolnego filmu: Jako, ze wspomniałam o Traffic Warden to wrzucę do niego filmik. W końcu to tylko 10 minut.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „100 filmów, czyli co ogląda (lub nie) Sharllot”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      niedziela, 19 maja 2013 20:36
  • niedziela, 12 maja 2013
    • Iron Man 3 + noc kina

       Żyję! I mam się dobrze (zważywszy na trwające matury). O blogu nie zapomniałam, ale brakuje czasu. Nawet seriali mi się nie chce oglądać (a to już znak, że coś jest nie tak). Zostało jeszcze 5 egzaminów, więc powinnam jakoś sobie poradzić. W ramach rozrywki zapewniłam sobie maraton z Iron Manem. Była to już 3 noc kina, na której miałam przyjemność być, jednak z niej wrażenia są najlepsze. Dlatego postanowiłam zrobić trochę inny wpis. Oczywiście znajdzie się recenzja trzeciej części filmu o Tonym ale najpierw chciałabym się podzielić ogólnymi wnioskami i spostrzeżeniami.

       Seans zaczynał się o 22. Powiem, że przywitało mnie ogromne zaskoczenie z każdej strony. Nie spodziewałam się ujrzeć takiej ilość osób. A na pewno zaskoczeniem była ilość koszulek z Iron Manem! Tego nie przewidziałam! Trochę się wyłamałam (miałam koszulkę z Lokim, własnoręcznie zrobioną, więc wpisywałam się w kanon 3 puszczanego filmu- Avengers) za to moja przyjaciółka dumnie paradowała z torbą, którą dostała na urodziny (mojego pomysłu oczywiście, za to wykonanie nie moje, aż tak zdolna nie jestem by nakleić Iron Mana z filcu). Kiedy już zasiadłyśmy puszczono Iron Mana. Po jakiś 20-30 minutach przyszli panowie i stwierdzili, że film źle działa (zaciął się 2 razy) i zmienią taśmę. Musieliśmy chwilę poczekać, jednak za moment wróciliśmy do świata pana Starka. Następnie dostaliśmy Iron Mana 2. Nie przepadam za tą częścią. Dla mnie jest nudna i strasznie się ciągnie. Jedynym ciekawym aspektem był Sam Rockwell, chociaż i on nie pokazał wszystkiego na co go stać. Kolejnym przystankiem na nocnym maratonie był Avengers. Chyba to był film, na którym najlepiej się bawiłam (zwłaszcza, jak zobaczyłam Toma jako Lokiego). Kocham zestawienie wszystkich bohaterów. Na dodatek fanką Lokiego i Kapitana Ameryki jestem. Niestety, film szybko minął a kino postanowił oszczędzić fanom 2 sceny po napisach, co widownia przyjęła z oburzeniem (ze mną na czele!). Jednak nastąpił długo wyczekiwany moment. Premiera 3 Iron Mana. Przypadała na godzinę około 5.20 i oczy już trochę odmawiały współpracy, mimo wszystko usiadłam wygodnie (no powiedzmy, zwłaszcza, że na maratonach jest bardzo zimno) i spoglądałam, co przygotowali dla nas tym razem.


       Nie pamiętam jak zaczyna się film. Właśnie to sobie uświadomiłam. Jednak ta godzina to nie był najlepszy pomysł. Chyba Tony opowiada swoja historię. Tak. Film zaczyna się od sceny, w której zostają wysadzone jego wszystkie kombinezony. Następnie jest retrospekcja do 1999r. Młody Stark jest na konferencji i jak zawsze pijany. I tu pojawił się jeden z dwóch momentów, w których wydałam z siebie okrzyk zdziwienia. Kiedy Antony przechadza się wśród gości podchodzi do niego Yinsen. Tak ten sam Yinsen, którego nasz bohater poznaje w 1 części kiedy jest przetrzymywany w jaskini na pustyni. Ten Yinsen, który pomaga stworzyć mu pierwszego Iron Mana i który ginie dla niego. To było tak niespodziewane i tak piękne. Ukłon w stronę fanów. Poznajemy też Aldricha Killiana, który chce zaprezentować Tony'emu swój wynalazek, on jednak go wystawia do wiatru. I to on wraca po latach i jest głównym przeciwnikiem w tym filmie.

      

       Okazuje się, że Tony Stark po wydarzeniach w Avengers, dostaje napadów lękowych. W końcu zobaczył coś, na co nie był przygotowany. Mimo, że jest superbohaterem, to przede wszystkim jest geniuszem i playboyem. I to są jego główne cechy. Bohaterstwo wynikło z chęci zaprzestania mordowania niewinnych ludzi. Nie wiedział na co dokładnie się szykuje. I dopadły go lęki. Nie sypia, ciągle coś tworzy. Postanawia stworzyć kombinezon, który sam się będzie na niego zakładał, dzięki wczepionym nadajnikom w jego ciało. Eksperymenty wymykają się spod kontroli co prowadzi do kłótni z Pepper. Ogólnie ich sytuacje nie jest najlepsza. Dodatkowo pojawia się "Mandaryn", który pragnie zawładnąć światem. A świat chce, by uratował ich Iron Man. Co więc robi Iron Man? Podaje swój dokładny adres zamieszkania! Nie dziwota, że zostaje zaatakowany. Zniszczyli jego piękny dom! I wszystkie stroje. To było straszne. Dodatkowo wszyscy myślą, że nasz bohater zginął po tym jak wpadł do wody. Jednak co to by był za film? Jest jeden strój, który go ratuje. Tony traci w nim przytomność. Budzi się dopiero chwilę przed bliskim spotkaniem z ziemią. Strój jest bez mocy a on jest po drugiej stronie Ameryki. Udaje mu się zadzwonić do Pepper i znajduje schronienie w szopie na narzędzie, która należy do młodego Harleya. Ogólnie przez większość filmu Tony lata jako Tony, Iron Mana jest dosyć mało. Tak więc możemy poznać całkiem inne oblicze bohatera. Takie, które nie było nam znane. Robi wszystko by uratować swoją ukochaną.

       Głównym wrogiem nie okazuje się "Mandaryn". Jest to tylko aktor, który został zatrudniony. Wspomniany wcześniej Aldrich, w którego wcielił się Guy Pearce ku mojemu zadowoleniu, jest największym złolem, jednak moim zdaniem nie było to coś, czego bym oczekiwała. Ludzie, którzy są chodzącą lawą byli fajni do momentu, kiedy trochę przesadzono w finałowych scenach. Najbardziej zaskakujące może być to, że nie Iron Man a właśnie Pepper pokonała Aldricha. Dodatkowo dostaliśmy jeszcze dawną miłość, która jest dobra, jednak okazuje się zła, by później ruszyło ją sumienie jednak nie ma czasu być dobrą bo zabija ją zły facet. Rebeca Hall nie miała czasu zabłysnąć (za to przez cały film zastanawiałam się skąd ja ją znam). Najlepszym zabiegiem był Mandaryn-aktor. Istna komedia. Facet lata tu i tam, nie kryje się z niczym a jak wpada groźny Tony to od razu zdradza cały plan. Ze wszystkimi szczegółami. Do tego potrafi zasnąć w połowie zdania. Mistrzowskie posunięcie! 

       Koniec końców, film był ciekawy, ciągle coś się działo, nie było chwili spokoju. Trochę przypominało mi to pomieszanie Zabójczej Broni z jakimś zwykłym filmem akcji. Jednak całość była dobra. Pepper z grzecznej, delikatnej kobietki stała się niezależną i silną kobietą. Tony stał się bardziej ludzki, jednak dalej tak samo fascynujący, zabawny i ekstrawagancki. Cały film był przepełniony komizmem i nagłymi zwrotami akcji. Na koniec zaserwowano nam dodatkowo sceny, których nikt się nie spodziewał. Tony niszczy wszystkie kombinezony, które przetrwały wcześniejszy zamach (czyli około 42 modele). Postanawia też pozbyć się odłamków z klatki piersiowej pozbawiając się równocześnie swojej najbardziej rozpoznawalnej rzeczy. Jednak jak mówi na koniec. On jest Iron Manem. I tak zostanie. Kiedy połowa sali wyszła (jak zawsze) po napisać najbardziej cierpliwi dostali nie lada gratkę. Epicką scenę. Tu był mój druki krzyk zdziwienia. (Wyglądało to mniej więcej tak, że ja zaczęłam szarpać moja przyjaciółkę a ona mnie) Tony kończy swoją opowieść. Okazuje się, że zdradza swoją historie lekarzowi. Nie zwykłemu a doktorowi Bannerowi. Nie spodziewałam się Hulka!! To cudownie, bo to znaczy, że w końcu jest Hulk, który się przyjął! Mark Ruffalo jest przewspaniały! Na dodatek okazuje się, że całą opowieść przespał. Świetna puenta. 

       Ludzie byli wspaniali. Nawet, kiedy pan postanowił wylać na nas colę, która głównie wylądowała na siostrze mojej przyjaciółki. Moment kiedy Pepper i Tony całowali się na dachu pod koniec 2 części jedna z dziewczyn a widowni skwitowała głośnym "Och" co sala przyjęła śmiechem. Było na prawdę wspaniale. Chociaż dwa filmy w 3D to za dużo. Co prawda ja dostałam w prezencie dwie rzeczy, które nie pozwoliły mi normalnie oglądać filmu. Po pierwsze wspomniany Guy Pearce. Grał w uwielbianym przeze mnie Memento Nolana. Po drugie Tony mówił na siebie "Mechanik" co kojarzyło mi się z filmem z Christianem Bale. Najgorsze, że oba te filmy są bardzo psychiczne i oba te filmy oglądałam jakiś czas temu i to jeden po drugim. Dlatego nie łatwo było mi wysiedzieć, zwłaszcza jak przypomniałam sobie Christiana tak przeraźliwie chudego. Dobra, tyle wycieczek po innych filmach.

       

      Iron Man 3  7/10

      Noc kina 10/10

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 maja 2013 20:38
  • sobota, 06 kwietnia 2013
    • Supernatural 8x18 i 8x19

       Taka oszczędność na czasie i notkach. Dwa w jednym. Bez zbędnego gadania.

       Odcinek 18 nie powalił na łopatki. Ciągnął i i wlókł niemiłosiernie. Super, że pojawiła się postać z siódmego sezonu, ale jednak nie był to szał. Dziewczyna, której wampir zabił ojca teraz szuka zemsty. Nie uważam, by trójka dzieciaków dawała sobie radę z zabijaniem wampirów w przerwie na lunch w trakcie szkoły. Bez przesady! Często Sam i Dean mają problem z pozbyciem się nadprzyrodzonej postaci, a tu takie dzieciaki, udające super agentów, załatwiają sobie krwiopijców. Na dodatek są na wychowaniu u ex łowcy z zaburzeniami psychicznymi. Bo jak inaczej nazwać człowieka, który hoduje sobie dzieci na idealnych łowców, podstawiając ich nowo narodzone stworzenia, podsycając ich rządzę zemsty? Szczerze, nie wiele było ciekawych momentów w tym epizodzie. Na prawdę mam uwierzyć, że podchodzi 17 letnia dziewczyna i z zimną krwią odrąbuje głowę wampirowi? Really?

      Nie wiem co jeszcze dodać. Chyba nic. Taki tam odcinek zapełniacz, by coś obejrzeć.

      5,5/10

       Za to odcinek 19 to już całkiem inna bajka. Do tej pory jestem zdziwiona. Wiedziałam, że pojawi się dawno nie widziany Benny. Crowleya jednak się nie spodziewałam. A jak zobaczyłam Bobby'ego, którego tak malowniczo zabito w siódmym sezonie, to byłam w szóstym niebie! Wiadomo, że fani kochają Bobbiego. Był obecny od początku i robił za ojca dla Winchestrów. Ja na prawdę go kochałam. Zawsze kłótliwy z cierpkimi komentarzami i ciągłą ironią. Mistrz. Dlatego jak usłyszałam, że bracia chcą go wyciągnąć z piekła i dostarczyć do nieba, to bardzo się ucieszyłam. Gdyby nie ta kolejna próba, to byśmy nie wiedzieli, że Singer trafił do piekła. Tak więc Sam, musząc dokończyć dalsze próby, udaje się do zbuntowanego kosiarza, by zaprowadził go do piekła. Zobaczyć piekło! Na pewno bardziej podoba mi się ich wizja piekła niż nieba. Jest takie jak być powinno. Trochę a'la lochy, z czerwonym światłem i dziwnymi więźniami.

       

       Jestem pod wrażeniem Jensena! Zawsze go uwielbiałam, jednak z odcinka na odcinek pokazuje mi, że się nie mylę. Ta jego mimika! Wyraz twarzy mówi wszystko za siebie! Kiedy Noemi-wtrącam-się-we-wszystko kobieta z nieba, której nienawidzę, pojawia się u Deana i mówi mu, że droga prowadzi przez czyściec, widać strach na jego twarzy. Kiedy mówi, że wie, iż ciągle czeka na Castiel, by do niego wrócił. Świetnie sobie radzi z wyrażaniem emocji. Kiedy odkrywa, że przewoźnik został zabity (przez Crowleya) ucieka się do ostateczności. Prosi Benny'ego o coś trudnego. By przeszedł do czyść, co oczywiście oznacza, że Dean musi odrąbać mu głowę. Ten ból, widać, że nie chce tego robić, że to jest dla niego trudne. Jak ma oczy pełne łez. Ale wszystko to nic w porównaniu z jego radością, kiedy Sam już wrócił z czyśćca.

       Zachwyciło mnie też połączenie świateł. Wspomniane już czerwone światło w piekle, ale również piękne, błękitne światełko-dusza Bobby'ego, które przemieszczało się do nieba na tle czarnego nieba i ciemnych drzew.

       Podsumowując, docinek ten zapewnił dużo emocji. Pożegnaliśmy się z Bobbym. Pożegnaliśmy też Benny'ego, który poszedł do czyśćca ratować Sama i postanowił tam zostać. Zobaczyliśmy drugą twarz Noemi. Jest zdruzgotana faktem, że uciekł jej Castiel. Postanawia działaś wszystkimi możliwymi środkami. Sprzedaje kłamliwe historyjki Deanowi i nawet pomaga Winchesterom w konfrontacji z Crowleyem. Wiem, że ona chce dotrzeć do tej ukradzionej przez Castiela tabliczki. Na nią trzeba uważać. A Crowleya się uwielbia nawet wtedy, kiedy doprowadza Kevina do szaleństwa.

       9/10

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      sobota, 06 kwietnia 2013 18:16
  • czwartek, 04 kwietnia 2013
    • The Village 1x1

       Ku zaskoczeniu wszystkich obejrzałam pierwszy odcinek pierwszego, całkiem nowego, sezonu. Aktorem, który skusił mnie na tą produkcję był John Simm. Jest to jeden z najbardziej cenionych i uwielbianych przeze mnie artystów. Ostatnio widziałam go w 2011 roku w serialu Exile (chociaż nie wydaje mi się by minęło aż tyle czasu, ale tak podaje filmweb). Zapewne w między czasie oglądała Doctora Who czy Mad Dogs albo inny projekt z jego udziałem. Jednak wszystko to widziałam już wcześniej. Tak więc kiedy dowiedziałam się z ramówki BBC na wiosnę (no prawie wiosnę), że pojawia się Simm, to nie mogłam się doczekać. I nie zawiodłam się!

       Serial porusza dość trudne tematy. Na prawdę się nie spodziewałam tego, patrząc na bardzo prosty tytuł The Village. Myślałam, że będzie pokazane zwykłe wiejskie życie zwykłej brytyjskiej wsi. Może i tak jest, jednak w całkiem poruszającym wydaniu. Serial jest retrospekcją drugiego najstarszego człowieka w Wielkiej Brytanii. Opowiada on swoją historię, zaczynając od tego kiedy miał 12 lat. Był to rok 1914, tuż przed wybuchem wojny. Zwykły chłopiec, który chodzi do szkoły, jest bardzo zaprzyjaźniony ze starszym bratem, zachwyca się nowymi wynalazkami jak np. pierwszy autobus. Chodzi z bratem nad jeziorko, gdzie chłopak próbuje nauczyć go pływać. Dopiero, kiedy młody Bert pyta starszego Joe, czy muszą wracać do domu, zauważamy, że coś jest nie tak. I faktycznie. Kolejne sceny pokazują przemoc domową. Synowie muszą jadać posiłki na stojąco, kiedy ich ojciec siedzi (w tej roli John Simm). Kiedy zauważa, że młodszy syn się trzęsie, robi awanturę i zawleka syna siłą do komórki, gdzie spędza noc. Starszy syn ucieka. Rodzina nie ma prostego życia. Oprócz znęcającego się nad rodziną ojca, który uważa, że praca u arystokracji, którą podjął się Joe jest haniebna,to jeszcze młodszy syn ma problemy w szkole. Nauczyciel często go karze poprzez bicie wskaźnikiem po ręce (co powoduje tak głębokie rany, że ma problem z pracą na roli, co oczywiście powoduje problemy z ojcem) czy ustawianie w kącie z rękami przy głowie. Na dodatek młody chłopak zakochał się w o wiele od siebie starszej kobiecie, która na niego nie patrzy (bardziej jest zakochana w Joe, co Bert zauważa i postanawia zniszczyć). Sam Joe jest bardzo nie doceniany przez ojca. Kiedy matka gotuje obiad z pieniędzy zarobionych przez Joe, John odmawia posiłku. Woli głodować. Na koniec odcinka starszy z braci (ku wielkiej uldze matki) postanawia iść do wojska.

       

       Mamy również pokazaną arystokrację. Jest scena przy stole, kiedy jedni uważają się lepszy za innych. Gdy jedna z kobiet- Matha (ukochana Berta i Joe) oświadcza, że jest sufrażystką, reszta się oburza. Rozmawiają o polityce, biznesach i wojnie. Widać te podziały. Mimo to, pomiędzy jedną z arystokratycznych kobiet a służącym im Joe dochodzi do zbliżenia. Zapewne, gdyby to się wydało, to byłby skandal. Ale oprócz tego nie wiele mamy o nich w tym odcinku.

       Przyznam, że postacie są niesamowicie zarysowane. Niezłomna i stanowcza Martha, która przybywa do wioski i postanawia wprowadzić powiew świeżości i trochę zmian. Biedna Grace Middleton, która stara się za wszelką cenę uchronić swoich synów przed tyranią męża. Na prawdę można zobaczyć ból, jaki przeżywa. Bart, który jest jeszcze młodzieńczo naiwny i nie rozumie wielu spraw. Joe, który chce uchronić młodszego brata przed ojcem i jednocześnie odejść jak najdalej. Najbardziej jednak poruszyła mnie postać Johna. Jest tyranem, którego zachowanie powodowało u mnie płacz. Domyślam się, że jest to wynikiem tego, że bardzo emocjonalnie podchodzę do wszystkiego, ale jednak. Całymi dniami pracuje na roli, która pleśnieje. Jest scena, która mocno mnie zabolała. Kiedy John był w pubie i nie miał pieniędzy na alkohol, który postanowił w pewnym momencie ukraść. Na prawdę widziałam wstyd i upokorzenie. Jest też jakaś tajemnica, błąd, który kiedyś popełnił i który nie daje mu spokoju. Coś, czego nie może wybaczy. Myślę, że to jest przyczyną jego zachowania. Jednak wydaje mi się, że bardzo kocha synów, chociaż tego nie okazuje. Moment, kiedy kładzie się na kamiennej podłodze w domu (o której wiemy z wcześniejszych scen, że jest dla niego pozostałością po rodzinie) i płacze jest poruszający. Jest to czas, w którym Joe wyjeżdża na wojnę. Jednak ma w sobie dobroć. Może się mylę, ale ja nawet Voldemorta umiem usprawiedliwić.

       Plus w prezencie dostajemy niesamowite stroje! Te suknie! Kocham takie klimaty.  Gdyby ktoś zaproponował mi przeprowadzkę na wieś, powiedziałabym, że chyba zwariował. Miasto to moje miejsce. Jednak, gdyby tą wioską miała być wieś brytyjska, pewnie bym się głęboko zastanowiła. Te pola! Te budynki! Dookoła lasy. Wrzosowiska. Czuć w nich historię, pozostałości z dawnych lat. Budyneczki z kamienia z pięknymi ogródkami. Całkiem inna bajka. To wszystko robi takie oszałamiające wrażenie.

       Mimo tych moich zachwytów, odcinki wydają mi się za długie. 59 minut. Po pewnym czasie, jednak czekasz na to, by się już skończyło. Chociaż postarzony John z bródką wygląda świetnie. I kocham go nawet w wydaniu tyrana. Oczywiście, inni bohaterowie, też są warci zainteresowania.

      9/10

       

      Grafiki jak zawsze z tumblr. Zdjęcie mojego autorstwa.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sharllot
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 kwietnia 2013 22:13

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny